poniedziałek, 31 marca 2014

№ 32

    Kiedy tylko wrócili do domku, obydwoje poszli przebrać swoje lekko mokre ubrania. Ich walizki leżały w wspólnej sypialni, równo ułożone na podwójnym łóżku.
     - Możesz iść pierwsza do łazienki - powiedział chłopak, wskazując dłonią w stronę pomieszczenia. 
     Alex skinęła głowa i zabrała z walizki świeża bieliznę, oraz dżinsową spodnie poprzecierane lekko na udach i kolanach. Pod pachę wcisnęła również zwykła biała koszulkę z rękawem trzy czwarte. Tak dawno nie miała na sobie koszulki, ani ogólnie mówiąc ubrania, które by odsłoniło chociaż najmniejszy skrawek jej ciała. Wiedziała, ze będąc z Justinem nie musi się niczego obawiać, ani wstydzić. 
     - Jak potrzebujesz jakiś kosmetyków, są w szafce koło prysznica, ręczniki i suszarka też tam są, gdybyś potrzebowała - uśmiechnął się w stronę blondynki, po czym zaczął grzebać w swojej walizce, szukając ubioru na dzisiejsze popołudnie. 
     Łazienka była ogromna, kiedy zamknęła za sobą drzwi, nie zrobiła ani jednego kroku. Stała w miejscu podziwiając wygląd pomieszczenia. 
     Na ścianach położone czyste białe płytki, na podłodze również. W rogu pomieszczenia znajdował się prysznic, z cała przeszkloną szybą, był tak wielki, ze mogłoby się pod nim wykąpać z dziesięć osób na raz. Obok prysznica była niewielka szafka, w której osadzona była umywalka. Lustro nad zalewem buło oświetlone przez malutkie białe lampki, otaczające je. 
     - Wow - powiedziała sama do siebie. Kiedy była ostatni raz tutaj, nie widziała tego miejsca, nie wchodziła tutaj, ale widać, ze jest nowsze, wiec na pewno było remontowane. 
     Alex brała rano prysznic, ale żeby tylko opłukać się z jeziornej wody rozebrała się i wyciągając po drodze żel pod prysznic, ze wskazanego przez Justina miejsca, poszła pod prysznic, dokręcając strumień cieplej wody. 
      Prysznic nie zajął dużo czasu, lecz musiała jeszcze wysuszyć włosy. Justin w tym czasie poszedł na dol, szukając składników na spaghetti. Było to prawie jedyne danie, które umiał ugotować, i było jadalne. Wyciągnął makaron, później składniki na sos i odłożył je na blat kuchenny. Kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi do góry, ruszył w tamta stronę, wiedząc, ze teraz jego kolej na wzięcie prysznica. 
     - Wykapana? - zapytał wchodząc do pokoju, blondynka właśnie składała równo swoje rzeczy, wkładając je do walizki - Daj te rzeczy, bo za chwile będziesz miała wszystko mokre - miał racje, jeszcze do końca nie wyschły, ale ona nie wiedziała co ma z nimi zrobić.  
     Niepewnie podała cała kupkę ubrań na ręce chłopaka, a ten podszedł do kaloryfera, i rozwiesił na nim wpierw spodnie i koszulkę, a później bieliznę dziewczyny. Kiedy ten trzymał ją w dłoni, na policzki Alex wkradł się szkarłatny rumieniec. 
     - Teraz twoja kolej aby iść się kąpać - uśmiechnęła się siadając na łóżku. 
     - Wiem - uśmiechnął się. Kiedy podszedł do łóżka aby wziąć swoje rzeczy, ucałował dziewczynę we włosy i udał się w kierunku łazienki. 
     Blondynka zeszła na dol, rozkładające się po domku. Bardzo dawno tu nie była, kochała to miejsce. Na prawdę dużo się tu zmieniło, choć i tak zachował się ten klimat, który pamiętała z dzieciństwa. 
     Zobaczyła, ze w kuchni leżą składniki na spaghetti, wiec postanowiła trochę pomoc brunetowi. Wyciągnęła z szafki wielki garnek, dokładnie pamiętając gdzie był. Wlała odpowiednia ilość wody, po czym włączyła gaz i czekała, aż woda zacznie się gotować. 
      Blondynka, chciała napisać jeszcze szybko zadzwonić, wiec wiedząc, ze niebezpieczne jest zostawiać włączony gaz, pobiegła szybko po schodach, uderzając bosymi stopami o drewniane panele, i wpadła do pokoju. Tak jak z rozmachem otworzyła drzwiami sypialni, gdzie zostawiła torebkę, tak samo zatrzymała się w miejscu. Nie mogąc odwrócić wzroku. Szybko się otrząsnęła i zakryła ręką oczy. 
    - Prze- przepraszam - wyjąkała - Myślałam, ze jesteś jeszcze w łazience. 
     Justin stał zupełnie nago, tak, ze jego pośladki, były wystawione na widoku, właśnie zakładając swoje bokserki. 
     - Możesz patrzeć kochanie - zaśmiał się pod nosem, podciągając majtki - To nic, czego wkrótce nie będziesz widzieć - zaśmiał się, a dziewczyna oderwała dłoń od twarzy. 
      - Jesteś obrzydliwy - sapnęła i szybko podeszła do swojej torebki i wyciągnęła z niej telefon - Chciałam wejść tylko po telefon, ale już wychodzę, wiec możesz się ubrać. 
     - Nie musisz wychodzić - podszedł do niej i objął ją w talii. 
     - Musze - zaśmiała się cicho. Poczuła delikatny jak dotyk piórka, pocałunek na swojej szyi, przez co mimowolnie zamknęła oczy i przygryzła wargę. Po chwili poczuła jeszcze kilka pocałunków, które jechały w gore, aż do zagłębienia pod jej uchem. Wszystkie były delikatne i takie przyjemne. 
     - Kocham Cie - szepnął jej do ucha, delikatnie muskając je wargami. Kolejny pocałunek złożył na jej policzki, aż w końcu dotarł do ust. Dziewczyna cały czas miała przygryziona wargę, choć teraz spoglądali sobie w oczy - Nie rób tak, przejechał kciukiem i uwolnił jej wargę spod zębów. 
    - Dlaczego- zapytała cicho
    - Bo to cholernie pociągające - nikt jeszcze nie powiedział jej czegoś takiego. 
     Poczuła przyjemnie rozchodzące się ciepło w jej ciele, a jej serce przyspieszyło prawie trzykrotnie. Kiedy króciutkie włoski na jej karku "stanęły dęba", przymrużyła oczy. Nie panując nad tym, ponownie przygryzła wargę, choć po chwili uwolniła ją, czując miękkie usta chłopaka na swoich. Wplotła palce w jego lekko mokre jeszcze włosy, masując skórę jego głowy. 
     -Mmm - cichy jęk wydostał się z ust chłopaka. Nigdy nie czuł czegoś tak intensywnego, miał wrażenie, że własnie trzyma cały swój świat. 
     - Justin - sapnęła, kiedy poczuła rękę chłopaka niebezpiecznie blisko swoich pośladków. Brunet nie zareagował, tylko zsunął usta na jej szyje, lekko ja przygryzając - Ju-Justin - wyjąkała, układając swoje dłonie na jego klatce piersiowej i lekko go odpychając - Justin, woda na makaron się gotuje - odetchnęła  go, a choć chłopak nie był zadowolony z tego powodu, że musieli to przerwać, i tak uśmiechnął się zwycięsko widząc siny ślad na jej szyi. Zarumieniła się i szybko opuściła pokój. 
     Schodząc ze schodów, odetchnęła głośno, dotykając swojej malinki na szyi. Pierwszy raz ktoś jej zrobił coś takiego, ale musiała przyznać, że było to bardzo przyjemne. 
     - Jezus! Maria! - krzyknęła wbiegając do kuchni i widząc jak woda gotuje się w garnku, pluskając na wszystkie strony. Zmniejszyła ogień i włożyła makaron do naczynia, przykrywając przezroczystą pokrywką. 
      Wytarła rozchlapaną dookoła wodę po czym oparła się o blat i odetchnęła spokojnie. Przypomniała sobie po co poszła do pokoju, wiec wyciągnęła z kieszeni telefon, tam gdzie wcześniej go włożyła i wybrała numer rodzicielki. 
     - Halo? - usłyszała w słuchawce 
     - Cześć mamo - powiedziała nieśmiało - Dzwonię aby powiedzieć ci, ze dojechaliśmy cali i zdrowi - zaśmiała się cicho pod nosem - Kapaliśmy się już w jeziorze, no i teraz chyba coś zjemy. 
     - To dobrze, mam nadzieje ze grzecznie się tam bawicie - Alex mimowolnie wywróciła oczami, stały tekst rodziców. 
     - Tak mamo, wszystko w jak najlepszy porządku - odpowiedziała, chcąc zakończyć niezręczny temat. 
     - Alex? - zapytała kobieta. 
     - Tak mamo? 
     - Czy ty i Justin... - zacięła się na moment - No wiesz - choć nie widziała w tej chwili swojej matki, wiedziała że na pewno się rumieni, tak jak ona sama. 
     - Mamo! - krzyknęła zażenowana. 
     - No co? Jestem twoja matka, muszę z tobą porozmawiać na ten temat - zignorowała trochę matkę, w tym czasie mieszając makaron - Jesteś już dorosła kobietą, a Justin jest dorosłym mężczyzną, mężczyźni czasem potrzebują pewnej rzeczy - powiedziała cicho. 
     - Wiem do czego zmierzasz - burknęła pod nosem - Wiem na czym to polega - choć tak bardzo nie chciała do tego wracać, w jej głowie pojawił się obraz z przed kilku lat - Możemy zakończyć temat? - zapytała, widząc jak Justin zbiega po schodach idąc od razu w jej kierunku. 
      - Dobrze, tylko obiecaj mi, że będziecie się zabezpieczać - usłyszała przejęty głos matki w słuchawce, przez co miała ochotę wybuchnąć śmiechem.
     - Obiecuje - spojrzała na Justina, który zaczął wyciągać garnki z szafek, przygotowując sos. 
     - Co obiecujesz? - na policzki dziewczyny wkradł się kolejny wielki rumieniec. Nie wierzyła w to, ze jej matka każe jej to powiedzieć. 
     - Obiecuje, że będziemy się zabezpieczać - powiedziała cicho spuszczając głowę w dół. Czuła palący wzrok Justina na sobie, przez co jej policzki przybrały intensywniejszego koloru. 
     - Dobrze, to bawicie się dobrze - zaśmiała się kobieta do słuchawki. 
     - Pa mamo - powiedziała cicho i schowała telefon do kieszeni, nie podnosząc nawet wzroku. 
     - Nie wiedziałem, że mamy w planach coś takiego - zaśmiał się cicho chłopak, mieszając prawie gotowy już sos w garnku. 
     - Oh zamknij się - uderzyła go lekko ścierka, która miała pod ręką. 
     - Za chwile będzie obiad gotowy - na jej szczęście brunet nie dążył już dłużej tego tematu - możesz nakryć do stołu? - zapytał. 
     Wyciągnęła z szafki dwa duże talerze i ułożyła je naprzeciwko siebie, na wielkim drewnianym stole. Ułożyła również po prawej stronie talerza widelce, oraz szklanki, do których nalała soku pomarańczowego. 
     - Wyciągniesz makaron? - zapytała opierając się o kuchenny blat, śledząc wzrokiem każdy ruch chłopaka.
     - Jasne, możesz już usiąść - uśmiechnął się. 
     - Wole postać - zlustrowała go wzrokiem, dopiero teraz zauważając ze miał na sobie zwykła biała koszulkę i spodnie koszykarskie. Jego stopy pozostały bose, choć na ręce standardowo znajdowała się srebrna bransoletka i tego samego koloru zegarek. 
     - Smacznego - odezwali się równo, kiedy wszystko było postawione już na stole przed nimi. 
     Uśmiechnęli się a po chwili zaczęli już jeść swoje danie. Miedzy nimi panowała cisza, choć nie była to jedna z tych niezręcznych, wręcz odwrotnie. W pomieszczeniu było słychać tylko brzęczenie sztućcy o talerze. Justin ukradkiem spoglądał na swoja dziewczynę, i musiał przyznać, ze nawet jak je i jest brudna od sosu pomidorowego wygląda pięknie. Dziewczyna podświadomie robiła to samo, spoglądała w jego stronę, przyłapując go kilka razy na mierzenia jej osoby. Była z tego w pewien sposób zadowolona i dumna, ze jakiś chłopak patrzy w ogóle na nią. 
     - Dziękuję - powiedziała, odkładając swój talerz na bok - Było pyszne - uśmiechnęła się klepiąc jak małe dziecko swój brzuch, chcąc pokazać, że na prawdę smakowało. 
     - Ja również dziękuje - odparł chłopak. 
     - Ty robiłeś, ja chociaż pozmywam naczynia - chwytając oba talerze oraz szklanki i sztućce, podeszła do zlewu i dokręcając letnia wodę, nałożyła na gąbkę płynu do mycia naczyń. W skupieniu przecierała naczynia, pokrywając je pianą, a następnie spekulowała i odkładają na ociekacz. 
     - To co chcesz teraz robić? - brunet podszedł do niej, obejmując od tylu i wytykając się w jej plecy. 
     - Nie wiem, ty jesteś kierownikiem wycieczki - Justin poczuł lekkie wibracje na jej plecach, pod wpływem cichego chichotu, który wydostał się z jej ust. 
     - Mam chyba pewien pomysł - pocałował jej ucho przyglądając się jak zmywa ostatnia szklankę. 



ważne
Przepraszam, ze długo nie dodawałam. Mam nadzieje, że się nie gniewacie. Jeszcze przepraszam za błędy, śpieszyłam się aby dodać bo pewna osoba (pozdrawiam anonimie :) ) dawała mi kopa w dupę, i dzięki niej w sumie jest dziś rozdział hahaha. Tak więc rozdział sprawdzony na szybko więc przepraszam jeśli jakieś błędy są. Chciałam powiedzieć jedna rzecz; nie jestem robotem, mam swoje zajęcia, mam swoje obowiązki. Pisze o opowiadanie oczywiście dla Was, ale tez ze swojej przyjemności. Kiedy widzę jak piszecie do mnie w chamski sposób po prostu mi się przykro robi. Szkoda ze niektórzy nie potrafią zrozumieć, ze napisanie rozdziału to nie jest hop siup, ze na to tez trzeba mieć czas, ze trzeba sprawdzić błędy, poprawić co nieco. Widzę, ze dużo z was nie komentuje i nie chce wam obiecywać terminie kiedy będzie następny rozdział, ale zacznę chyba następny pisać już dziś wieczorem, ale jeśli będzie ok 20 komentarzy jak pod poprzednimi rozdziałami to dodam następny rozdział :)